65-jähriges Jubiläum

Koncerty i wydarzenia towarzyszące 65-leciu chóru były wspierane przez Towarzystwo Przyjaciół Chóru Dziecięcego MDR. Do zadań stowarzyszenia należały m.in. organizacja wystaw, catering oraz wsparcie organizacyjne koncertów.

Głos zabrali także niektórzy absolwenci: Wywiad z Doris, Carlą, Marlis i Veroniką.

Wszystkie się znają, ponieważ niektóre z nich śpiewały w chórze w tym samym czasie (Marlis i Veronika od końca lat 50. do połowy lat 60.; Carla i Doris od połowy lat 60./początku lat 70., każda do końca nauki w szkole lub szkole zawodowej).
Spotkaliśmy się z nimi po wspólnym śpiewaniu absolwentów, które odbyło się 7 czerwca 2015 roku w sali MDR Cube z panem Kaiserem. Każdy z nich miał coś wspólnego.
Gdzie i kiedy odbywały się próby? Ten sześcian obok uniwersytetu na Augustusplatz wtedy nie istniał.

Pamiętamy Reichsstraße, w tylnym budynku (który już nie istnieje). Musiało to być od końca lat 50. do połowy lat 60. Potem, przez wiele lat, ćwiczyliśmy w „Turmstübchen” (sali w wieży) w Sali Kongresowej niedaleko zoo. Próbowaliśmy dwa razy w tygodniu, zawsze w poniedziałki i czwartki, oczywiście poza zajęciami szkolnymi. Czasami było ciężko, bo wieczorami musieliśmy wracać tramwajem do domu po ciemku. Niewielu rodziców miało wtedy samochód i mogło nas odebrać. Nagrania radiowe odbywały się w centrum nadawczym przy Springerstraße, a czasami także w Sportforum.
Jakie są Twoje wspomnienia z prób i Twojego dyrygenta, dr Hansa Sandiga?

Doris: Dla mnie dr Sandig był jak ojciec; wymagał wiele, ale mieliśmy z nim bliską relację i go uwielbialiśmy. Carla trochę się z tym nie zgadza: Potrafił być bardzo surowy! Wszyscy baliśmy się śpiewać solówki! Słuchał bardzo uważnie. Inni: I nic nie mogło pójść źle podczas nagrań! Kiedyś ktoś zakaszlał pod koniec utworu, a on ze złością złamał batutę, pamiętasz? Był bardzo skrupulatny; nawet wymowa musiała być idealna!
W jakich koncertach specjalnych brałeś udział?

W latach 60. uczestniczyliśmy w kilku wykonaniach Kantaty „Zoo”, która również została nagrana. Niektóre koncerty odbywały się w Białej Sali/Teatrze Młodego Świata jako koncerty studenckie. Koncerty odbywały się również w Sali Kongresowej. Śpiewaliśmy również „Carmina Burana”, która również została nagrana w tamtym czasie. Wykonanie Kantaty „Chłopskiej” było szczególnie udane. Została ona wykonana w 1970 roku z tańcami na Naschmarkt, który specjalnie na tę okazję przećwiczyliśmy.
A co z nagraniami telewizyjnymi?

Te wydarzenia często odbywały się w Berlinie i tylko około 30 dzieci mogło w nich uczestniczyć – że tak powiem, najlepsze. Trzeba było przejść przesłuchania i były specjalne próby. To były perełki! Uczestniczyliśmy głównie w programach bożonarodzeniowych, takich jak klasyczny „Między śniadaniem a pieczoną gęsią”. Tam poznaliśmy kilku artystów, którzy byli wówczas znani.
Często jeździliśmy autobusem po Niemczech Wschodnich na koncerty, zwłaszcza w okresie adwentu, na koncerty bożonarodzeniowe. Najważniejszym wydarzeniem w Lipsku były koncerty bożonarodzeniowe w sali balowej Starego Ratusza, gdzie przyjeżdżali również nasi rodzice. Carla do dziś doskonale pamięta wyjazd do Bułgarii w 1968 roku.
Jaki wpływ na Twoją muzykę miał chór?

Krótko mówiąc: po prostu pozostajesz muzykalny. Zawsze śpiewaliśmy później, na przykład na studiach. W latach 70. popularne były zespoły śpiewające pieśni ludowe i polityczne, a niektórzy z nas w nich śpiewali. I do dziś lubimy śpiewać; po prostu znamy wiele piosenek i wielu z nas nadal śpiewa w chórze.
Co dał ci czas spędzony w chórze – poza tym, że nadal jesteśmy przyjaciółmi?

Nauczyliśmy się punktualności i dyscypliny. To podstawa w chórze. Uczyliśmy się też śpiewu i mowy, a nasza mowa była szlifowana. Nauczono nas nawet postawy – stania prosto i wyprostowanego, ale nie sztywnego. Można więc powiedzieć, że wiele się nauczyliśmy i doświadczyliśmy podczas naszej działalności w chórze, którą wszyscy z rozrzewnieniem wspominamy.

Dziękuję za rozmowę!

Wywiad przeprowadził JS